BlogZapowiedzi, relacje, zdjęcia

czwartek, 05 marzec 2020 11:57

Cudze chwalicie… #7 Matematyk i gęś - Stanisław Mazur

Napisał
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Za sprawą Stanisława Mazura dowiecie się, co wspólnego ma gęś i matematyka. Podpowiadamy: nie chodzi o pióra.

 

 

 

"Typowy” student

 

We wspomnieniach Hugo Steinhausa Stanisław Mazur jawił się jako niezbyt pilny student. Często szukał wymówek dla swoich nieobecności czy braku pracy domowej. 

 

W ogóle jego prace domowe obrosły wręcz legendami. Jednego razu zarzekał się, że znalazł rozwiązanie trudnego problemu matematycznego. Proszącego o dowód profesora zwodził tak długo, aż w końcu przyznał się, że rozwiązania nie ma. Dopiero po kilku latach od tamtego wydarzenia faktycznie rozwiązał owo zadanie. 

 

Innym razem rozwiązywał zadanie na starym, pożółkłym papierze. Dodatkowo pisał rozcieńczonym atramentem. W efekcie jego zapis był ledwie czytelny. Po kilku dniach matematyczne symbole i działania całkowicie zanikły (wyblakły).  

 

Nie zależało mu specjalnie na wykształceniu. Podobnie jak Stefan Banach nie ukończył studiów. Pomimo to został asystentem na uczelni i dalej rozwijał się naukowo.

 

Wielki problem i nieoczekiwana nagroda

 

Jako jeden z uczestników spotkań w kawiarni Szkockiej we Lwowie Stanisław Mazur tworzył historię lwowskiej szkoły matematycznej. Wielokrotnie, wspólnie z innymi matematykami, rozwiązywał najdziwniejsze zadania. 

 

Do historii przeszedł jeden z problematów (bo tak w środowisku matematyków nazywano nierozwiązane problemy matematyczne), który Stanisław Mazur wpisał do Księgi Szkockiej pod numerem 153. 

 

Zadanie to była tak trudne, że dopiero w 1972 r. szwedzki matematyk Per Enflo zdołał je rozwiązać. Podobnie, jak za inne problemy z Księgi Szkockiej na naukowca czekała nagroda. Ceremonię jej wręczenia relacjonowała telewizja. Ową nagrodą była bowiem żywa gęś.  

 

“Może przyjdzie nam do głowy lepszy pomysł”

 

Stanisław Mazur nie dbał specjalnie o publikowanie swoich prac. Podobnie jak Stefanowi Banachowi największą radość sprawiały mu rozważania na temat matematycznych problemów. Z resztą był uważany za jednego z najwierniejszych kompanów Banacha w spotkaniach w Kawiarni Szkockiej. 

 

Brak pośpiechu w publikowaniu prac przez Stanisława Mazura był niezrozumiały dla innych matematyków. W każdej chwili ktoś inny mógł wpaść na rozwiązanie jakiegoś problemu i na innego naukowca spłynęłyby zasługi. W środowisku lwowskich matematyków krążyła anegdota o artykule schowanym do szuflady. Na pytanie współautora o Andrzeja Turowicza o opieszałość w publikowaniu ich działa odpowiedział: “Może przyjdzie nam do głowy jakiś lepszy pomysł.” [1, s. 75]. 

 

Chcesz wiedzieć więcej? 

 

Wszystkich zainteresowanych zgłębieniem tematu życia Stanisława Mazura i innych polskich matematyków zachęcamy do przeczytania książki Mariusza Urbanka pt. Genialni. Lwowska szkoła matematyczna, która dostępna jest w naszej bibliotece. 

 

Powyższy wpis powstał w ramach projektu Cudze chwalicie… Projekt został dofinansowany przez Fundację mBanku

Czytany 262 razy